Wróciła do domu padnięta. Nie pamiętała, kiedy była aż tak zmęczona. Nic jej się nie chciało. No, może jedynie, żeby położyć się do cieplutkiego łóżka, okręcić się kocem i zasnąć, śniąc o czymś miłym.
Jednak, jak zwykle zresztą, jej "chcenia" skończył się tylko na pięknych marzeniach.
-Monikaa!!-usłyszała wrzask swojej siedmioletniej siostry, Uli, która zaraz wpadła do jej pokoju. Wdrapała się na nią (i to dosłownie) i zaczęła jej dokuczać.
-Czego chcesz?-burknęła Monika, niezadowolona, że ktoś jej przerwał plany, i usiadła na fotelu.
-Bo taki jeden chłopak..
-Nie zaczyna się zdania od "bo"-przerwała siostrze.
-To taki jeden chłopak dzisiaj powiedział do takiego innego chłopaka, żeby oddał mu ołówek, ale ten mu nie chciał oddać, bo go niby nie wziął!-ogłosiła nowinę.
-Super-mruknęła.- Coś jeszcze? Bo jestem strasznie zmęczona i chce mi się spać.
-A to śpij. Mama kazała ci powiedzieć, że dzwonił jakiś Kam i prosił, żebyś się z nim.. Ee.. No.. Ten.. Jakoś tam skontaktowała. Numer jest na stoliku obok telefonu.
Uli chodziło o pilne skontaktowanie.
Monika nie miała pojęcia, kto to mógł być. Nie znała żadnego Kamila. Jej ciekawość wzrosła, więc postanowiła od razu iść, i oddzwonić.
-Halo?-po kilku sygnałach w słuchawce odezwał się męski głos.
-Witam. Tutaj Monika Polana. Dzwonił pan do mnie, niestety, mnie nie było wtedy w domu. Moja mama przekazała mi, że prosił pan o pilny kontakt.
-A witam! Tak,prosiłem o pilny kontakt, gdyż mam do pani bardzo pilną sprawę. Mianowicie chodzi o to, że podobno ma pani jakieś magiczne moce.
Monikę zamurowało. Jakie moce? Jakie magiczne? WTF?
-Niestety, ale nie mam pojęcia, o czym pan mówi. Chyba pan pomylił numery.
-Nie ma mowy o pomyłce. Najwyraźniej nie wie pani o swoich mocach.
-O czym niby? Dobra, panie, niech pan wytrzeźwieje, bo ja nawet tutaj wyczuwam alkohol. Pozdrawiam- i rzuciła słuchawką.
A za rogiem stała Ula.
Moi drodzy! Przepraszam, że kolejny raz tak krótko, ale niestety, ostatnio blogger coś mi nawala. Prowadzę jeszcze dwa inne ( a właściwie to jeden inny) blog. Także proszę o wyrozumiałość :)
Jednak, jak zwykle zresztą, jej "chcenia" skończył się tylko na pięknych marzeniach.
-Monikaa!!-usłyszała wrzask swojej siedmioletniej siostry, Uli, która zaraz wpadła do jej pokoju. Wdrapała się na nią (i to dosłownie) i zaczęła jej dokuczać.
-Czego chcesz?-burknęła Monika, niezadowolona, że ktoś jej przerwał plany, i usiadła na fotelu.
-Bo taki jeden chłopak..
-Nie zaczyna się zdania od "bo"-przerwała siostrze.
-To taki jeden chłopak dzisiaj powiedział do takiego innego chłopaka, żeby oddał mu ołówek, ale ten mu nie chciał oddać, bo go niby nie wziął!-ogłosiła nowinę.
-Super-mruknęła.- Coś jeszcze? Bo jestem strasznie zmęczona i chce mi się spać.
-A to śpij. Mama kazała ci powiedzieć, że dzwonił jakiś Kam i prosił, żebyś się z nim.. Ee.. No.. Ten.. Jakoś tam skontaktowała. Numer jest na stoliku obok telefonu.
Uli chodziło o pilne skontaktowanie.
Monika nie miała pojęcia, kto to mógł być. Nie znała żadnego Kamila. Jej ciekawość wzrosła, więc postanowiła od razu iść, i oddzwonić.
-Halo?-po kilku sygnałach w słuchawce odezwał się męski głos.
-Witam. Tutaj Monika Polana. Dzwonił pan do mnie, niestety, mnie nie było wtedy w domu. Moja mama przekazała mi, że prosił pan o pilny kontakt.
-A witam! Tak,prosiłem o pilny kontakt, gdyż mam do pani bardzo pilną sprawę. Mianowicie chodzi o to, że podobno ma pani jakieś magiczne moce.
Monikę zamurowało. Jakie moce? Jakie magiczne? WTF?
-Niestety, ale nie mam pojęcia, o czym pan mówi. Chyba pan pomylił numery.
-Nie ma mowy o pomyłce. Najwyraźniej nie wie pani o swoich mocach.
-O czym niby? Dobra, panie, niech pan wytrzeźwieje, bo ja nawet tutaj wyczuwam alkohol. Pozdrawiam- i rzuciła słuchawką.
A za rogiem stała Ula.
Moi drodzy! Przepraszam, że kolejny raz tak krótko, ale niestety, ostatnio blogger coś mi nawala. Prowadzę jeszcze dwa inne ( a właściwie to jeden inny) blog. Także proszę o wyrozumiałość :)
Rozdział fantastyczny! Dziwię się, że nikt jeszcze tego nie komentuje:) Przy końcówce uśmiałam się tak, że prawie spadłam z krzesła...^^ Życzę dużo weny byś jak najszybciej napisała kolejny rozdział :D
OdpowiedzUsuńDziękuję za odwiedzenie bloga :)
UsuńPozdrawiam :)
No, czegoś takiego to ja bym się w życiu nie spodziewała! :) Wyglądało mi to na zwyczajne perypetie normalnej nastolatki, a tu taki psikus! :)
OdpowiedzUsuń