Monika była bardzo pogodną dziewczyną. Zawsze uśmiechnięta, kulturalna. Nawet za czasów, gdy była pośmiewiskiem szkoły, umiała zachować spokój i opanowanie i przysłowiowy "banan" nie schodził z Jej ust.
Jednak wszystko się zmieniło, kiedy do jej klasy przyszła nowa dziewczyna, Pola. Pola od razu wzbudzała strach u nauczycieli. Ubierała się na czarno, mocny makijaż, oczy mocno podkreślone oczywiście czarną kredką, o poszarpanym, podziurawionym stroju, rzecz jasna czarnym, już nie wspominając. Podobnie jak Monika, była wyrzutkiem wśród ich znajomych. Monika na początku bała się do niej zagadać, jednak pewnego dnia się przełamała.
-Hej- powitała koleżankę.-Widzę, że jeszcze sie z nikim nie zaznajomiłaś.
-Możesz się cieszyć, masz dobry wzrok-odburknęła niemile.
Dla Moniki nie była to nowość. Ciągle była pomiatana. Jednak była też uparta, dlatego też nie zrezygnowała zaraz na starcie, na co nadzieję miała zapewne Pola.
-Nie jestem taka jak oni-wskazała na kolegów palących papierosy w kącie, żeby ich nie zauważył nauczyciel.- Szanuję, że masz inne poglądy.
Pola uśmiechnęła się lekko.
-Od samego początku wiedziałam, że jesteś inna niż ta banda nieudaczników. Ale zrozum, że nie mogłam ci od razu zaufać, bo to nie jest w moim stylu.
-Jasne-odparła Monika.-Sama na twoim miejscu bym się zachowała podobnie.
Pola po raz kolejny się uśmiechnęła. Monika zauważyła, że ma ładny uśmiech.
W tej chwili zadzwonił dzwonek.
-Może wyskoczymy po szkole na pizzę, albo na lody?-zaproponowała Monika.
-Nie, dzisiaj nie mogę-odparła Pola.
-A jutro?-drążyła dalej temat.
-Zobaczę. Muszę spadać. Narka-i odeszła.
Monika jeszcze chwilę postała na korytarzu. Potem pędem rzuciła się do klasy, w której miała matematykę.
Wpadła cała zziajana i czerwona. Ledwo mogla złapać oddech.
-Przepraszam za spóźnienie, była, w ubikacji-wydyszała.
-Dobrze, siadaj-odrzekła jej matematyczka spokojnym głosem, jednak było widać, że się trochę zdenerwowała.- Następnym razem zrób to wcześniej, żebyśmy nie musieli na ciebie czekać. Twoim koledzy, w przeciwieństwie do ciebie, chcą się czegoś nauczyć-burknęła.
Taa, jasne..pomyślała Monika. Oni i nauka. To się wzajemnie wyklucza. Nie chciała jednak się kłócić z nauczycielką, dlatego też siedziała cicho. Była to jej ostatnia lekcja, a ona nie miała ochoty na zostanie dłużej w szkole.
Na razie tyle:) Już mam dalszy ciąg, jednak nie mam teraz czasu na jego napisanie. Kolejny rozdział już wkrótce :)
Jednak wszystko się zmieniło, kiedy do jej klasy przyszła nowa dziewczyna, Pola. Pola od razu wzbudzała strach u nauczycieli. Ubierała się na czarno, mocny makijaż, oczy mocno podkreślone oczywiście czarną kredką, o poszarpanym, podziurawionym stroju, rzecz jasna czarnym, już nie wspominając. Podobnie jak Monika, była wyrzutkiem wśród ich znajomych. Monika na początku bała się do niej zagadać, jednak pewnego dnia się przełamała.
-Hej- powitała koleżankę.-Widzę, że jeszcze sie z nikim nie zaznajomiłaś.
-Możesz się cieszyć, masz dobry wzrok-odburknęła niemile.
Dla Moniki nie była to nowość. Ciągle była pomiatana. Jednak była też uparta, dlatego też nie zrezygnowała zaraz na starcie, na co nadzieję miała zapewne Pola.
-Nie jestem taka jak oni-wskazała na kolegów palących papierosy w kącie, żeby ich nie zauważył nauczyciel.- Szanuję, że masz inne poglądy.
Pola uśmiechnęła się lekko.
-Od samego początku wiedziałam, że jesteś inna niż ta banda nieudaczników. Ale zrozum, że nie mogłam ci od razu zaufać, bo to nie jest w moim stylu.
-Jasne-odparła Monika.-Sama na twoim miejscu bym się zachowała podobnie.
Pola po raz kolejny się uśmiechnęła. Monika zauważyła, że ma ładny uśmiech.
W tej chwili zadzwonił dzwonek.
-Może wyskoczymy po szkole na pizzę, albo na lody?-zaproponowała Monika.
-Nie, dzisiaj nie mogę-odparła Pola.
-A jutro?-drążyła dalej temat.
-Zobaczę. Muszę spadać. Narka-i odeszła.
Monika jeszcze chwilę postała na korytarzu. Potem pędem rzuciła się do klasy, w której miała matematykę.
Wpadła cała zziajana i czerwona. Ledwo mogla złapać oddech.
-Przepraszam za spóźnienie, była, w ubikacji-wydyszała.
-Dobrze, siadaj-odrzekła jej matematyczka spokojnym głosem, jednak było widać, że się trochę zdenerwowała.- Następnym razem zrób to wcześniej, żebyśmy nie musieli na ciebie czekać. Twoim koledzy, w przeciwieństwie do ciebie, chcą się czegoś nauczyć-burknęła.
Taa, jasne..pomyślała Monika. Oni i nauka. To się wzajemnie wyklucza. Nie chciała jednak się kłócić z nauczycielką, dlatego też siedziała cicho. Była to jej ostatnia lekcja, a ona nie miała ochoty na zostanie dłużej w szkole.
Na razie tyle:) Już mam dalszy ciąg, jednak nie mam teraz czasu na jego napisanie. Kolejny rozdział już wkrótce :)
Styl troszkę ci tu kuleje, ale zapis dialogów i opisów jest całkiem w porządku :) Na początku zdarzyło ci się kilka potknięć przecinkowo-literówkowych, ale to zdarza się każdemu. Jedyne, do czego mogłabym się tak naprawdę doczepić, to zachowanie Poli - chociaż wydawała mi się taka twarda i zimna, bardzo szybko (może nawet za bardzo), przekonała się do Moniki. Rozwinęłabym nieco początek ich rozmowy, żeby nie brzmiał zbyt sztucznie i samo wprowadzenie do niej, dodając może kilka opisów.
OdpowiedzUsuńWybacz moje marudznie ;)
Będę na bieżąco śledzić twoje opowiadanie :)
Pozdrawiam,
Wicca
Dziękuję za wejście i ocenę : Bardzo mi pomogły Twoje uwagi : To mój pierwszy tego typu blog i nie za bardzo wiem, gdzie popełniam błędy :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)