-Mamo, mamoo!-wrzeszczała Ula na cały dom. Nie byłoby w tym nic denerwującego, bo Monika zdąrzyła przyzwyczaić się już do całodobowych pisków i wrzasków siostry. Ale gdy ona śpi??
-Zamknij się wkońcu! Ile można wrzeszczeć?? Poza tym mamy przecież nie ma w domu. To możesz ją wołać i wołać. Powodzonka- i trzasnęła drzwiami.
Położyła się znowu, ale była zbyt naiwna. Niedość, że Ula wcale nie przestała krzyczeć, to jeszcze włączyła muzykę na cały regulator. -No przecież ja ją chyba zaraz zamorduję-wycedziła przez zęby.
Z hukiem wpadła do pokoju siostry.
-Do jasnej cholery! Wyłącz wkońcu to cholerstwo!!-wrzasnęła, przekrzykując muzykę.
Ula tylko miło się uśmiechnęła i zatrzymała odtwarzanie.
-Coś się stało?-spytała słodko.
-Jak tobie się coś zaraz stanie, too...-wysyczała i rzuciła się na siostrę.
Oczywiście, to były tylko żarty. Monika kochała Ulę mimo, że ta na każdym kroku doprowadzała ją do białej gorączki.
-Już jestem!!-usłyszały głos mamy z dołu.
Jak to mają w zwyczaju, od razu zbiegły po schodach, nawzajem zastępując sobie drogę. Jak zwykle, wygrała Monika.
- Co mi kupiłaś?-spytała bez owijania w bawełnę Ula.
-Nic.
Ula zrobiła taką minę, że zarówno Monika, jak i jej mama aż zwijały się ze śmiechu.
-No dobrze-poddała się mama. Monika ciągle nie rozumiała, czemu ona nie chce trochę zażartować sobie z Uli. Z drugiej strony jednak wcale jej się nie dziwiła. Jak każda matka, tak ona kocha swoją córeczkę (albo dwie) i nie chce, żeby dziecko płakało.
-Mamo mamo! A Ula dzisiaj nie dała mi spać-Monika próbowała naśladować głos siostry. Najlepiej wychodzi jej to, gdy ma chore gardło. A że dzisiaj nie miała, więc wyszło jej to średnio.
-Cicho bądź!-pisknęła obrażona Ula.-Raz dwa trzy foch-to jedno z ulubionych powierzone Uli. Monice tak się ono spodobało, że teraz często go używa, najczęściej w towarzystwie Uli, ale wśród znajomych również.
Potem dorwały się do siatki z zakupami. I kolejnym ich zwyczajem było łapać wszystko co dało się zjeść i gazety, a resztę zostawić. Tyle że nie w siatce, tylko w kuchni.. Na podłodze.
Przepraszam, znowu krótko, wiem, ale niestety ostatnio coś mi komputer i blogger nawalają. Proszę o wyrozumiałość :)
Pozdrawiam :)
Musisz troszkę popracować nad zapisem dialogów: nie nad ich treścią, bo to wypada u ciebie naprawdę naturalnie, ale nad stosowaniem zasad, które dotyczą ich spisywania :)
OdpowiedzUsuńMimo wszystko to bardzo ciepły rozdział. Strasznie kojarzy mi się z zachowaniem mojego rodzeństwa, z którym niestety już dawno się nie widziałam...
Pozdrawiam i życzę weny!
Wicca
Powiem szczerze, że nie za bardzo rozumiem :D wytłumacz mi, proszę :)
Usuń